www. sport .olza.pl
Kontakt: tel. (033) 85-78-720 fax: (033) 85-78-721 e-mail: sport@olza.pl
Szukaj: w ok
strona główna
Olimpiada Samorządowa
badminton
baseball
gimnastyka sportowa
gry karciane
hokej na lodzie
hokej na trawie
inne
jeździectwo
kolarstwo
koszykówka
lekkoatletyka
modelarstwo
narciarstwo alpejskie
narciarstwo klasyczne
piłka nożna
piłka ręczna
pływanie
siatkówka
skiboby
snowboard
sporty motorowe
sporty walki
strzelectwo
szachy
tenis stołowy
tenis ziemny
łucznictwo
łyżwiarstwo figurowe
wszystkie

POLECAMY:







SUPERPUCHAR POLSKI NIE DLA JKH 14/09/2019


Niestety, dnia 13 września 2019 roku nie zapiszemy złotymi zgłoskami w dziejach naszego klubu. W pojedynku o Superpuchar Polski mistrz kraju GKS Tychy pokonał na Jastorze JKH GKS Jastrzębie 6:1 (2:1, 3:0, 1:0) i tym samym okazałe trofeum pojechało do 'piwnego miasta'. Warto odnotować, że piątkowe spotkanie przyciągnęło na trybuny komplet kibiców.
 
Mecz rozpoczął się znakomicie naszego zespołu, który w 9. minucie wykorzystał grę w przewadze i objął prowadzenie za sprawą fińskiego duetu Jesse Rohtla & Artem Iossafov. Gol Rohtli był zresztą ukoronowaniem dominacji jastrzębian, którzy od początku niepokoili Johna Murray'a. Niestety, zaledwie 48 sekund po otwarciu wyniku tyszanie wyrównali stan rywalizacji dzięki trafieniu przy słupku Bartosza Ciury. Ta sytuacja kompletnie odmieniła obraz spotkania. Mistrz Polski poszedł za ciosem i w 14. minucie uzyskał prowadzenie po ładnym uderzeniu Christiana Mroczkowskiego. Spory wpływ na tę sytuację miało zamieszanie pod naszą bramką, w efekcie którego Ondřej Raszka zmuszony był bronić nie swoim kijem.

Na początku drugiej tercji rezultat podwyższył Michael Cichy, w związku z czym między słupkami jastrzębskiej bramki pojawił się David Marek. Niebawem miało miejsce wydarzenie, które mocno zaważyło na losach drugiej części gry. W 23. minucie po nieprzepisowym zagraniu Kamila Wróbla na taflę padł Adam Bagiński, trzymając się za kontuzjowaną nogę. Chwilę potem Wróbel został odesłany do szatni, a jastrzębianie przez pięć minut zmuszeni byli grać w osłabieniu. Nasz zespół przetrzymał wprawdzie ten napór, ale w 29. minucie był bezradny, gdy tenże Bagiński wykorzystał okazję sam na sam z Markiem. Listę strzelców w drugiej odsłonie podpisał natomiast Aleksiej Jefimienko, kończąc długą serię ostrzeliwania jastrzębskiej bramki.

Tak pewnego prowadzenia mistrzowie Polski nie mieli prawa zmarnować, a w trzeciej tercji podwyższyli jeszcze rezultat dzięki trafieniu Alexa Szczechury, który strzałem z bliska ustalił wynik. Podopieczni Roberta Kalabera mogli wprawdzie zmniejszyć rozmiary porażki, jednak w bramce gości kapitalnie spisywał się John Murray, który poradził sobie m.in. w sytuacji sam na sam z Artemem Iossafovem.

Tym samym Superpuchar Polski 2019 będzie od teraz zdobił gabloty GKS Tychy. Nam pozostaje nadzieja, że ten piątek trzynastego będzie 'złym miłego początkiem'. Pierwszą szansą na rehabilitację dla naszych hokeistów stanie się już w najbliższą niedzielę domowy pojedynek z Unią Oświęcim. Początek starcia z typowanym na 'czarnego konia' PHL zespołem o godz. 18:00.


Bramki:
1:0 (08.56) - Jesse Rohtla - Artem iossafov, Henrich Jaborník (5/4)
1:1 (09.44) - Bartosz Ciura - Alexander Szczechura, Bartłomiej Pociecha
1:2 (13.42) - Christian Mroczkowski - Aliaksandr Jeronau
1:3 (21.26) - Michael Cichy - Gleb Klimienko
1:4 (28.35) - Adam Babiński - Patryk Kogut, Filip Komorski
1:5 (35.43) - Aliaksiej Jafimienka (5/4)
1:6 (45.02) - Alexander Szczechura - Gleb Klimienko


Skład JKH GKS Jastrzębie: Ondřej Raszka (21.26:  David Marek) - Kamil Górny, Māris Jass, Martin Kasperlík, Dominik Jarosz, Maciej Urbanowicz - Henrich Jaborník, Arkadiusz Kostek, Artem Iossafov, Jesse Rohtla (2), Łukasz Nalewajka (2) - Jakub Michałowski, Grzegorz Radzieńczak, Dominik Paś, Kamil Walęga, Jan Sołtys - Jakub Gimiński, Patryk Matusik, Radosław Nalewajka, Tomasz Kulas, Kamil Wróbel (5+20)

Skład GKS Tychy: John Murray - Aliaksandr Jeronau, Peter Novajovský, Aliaksej Jafimienka (2+10), Michael Szmatula, Christian Mroczkowski - Michał Kotlorz, Mateusz Bryk, Bartłomiej Jeziorski (2), Radosław Galant (2), Jakub Witecki - Bartłomiej Pociecha, Gleb Klimienko, Mchael Cichy, Alexander Szczechura - Michael Kolarz, Denis Akimoto (2), Patryk Kogut, Filip Komorski (2), Adam Bagiński (2)



Wypowiedzi pomeczowe:

Chcę podziękować naszym kibicom za to, że przyjechali... jak zresztą zawsze. Kiedy oni są z nami, atmosfera jest rewelacyjna. Co do meczu - bardzo dobra pierwsza tercja w wykonaniu gospodarzy. Myśmy przegrywali wszystko - w strzałach bodajże 5:15, a we wznowieniach 7:18. W sumie przeciwnik był szybszy i agresywniejszy - analizował Andriej Gusow. - Ale mam na to odpowiedź. Nie będę ukrywał, że obawiałem się trochę, że nie damy sobie rady na początku meczu. Grając ostatnie cztery mecze w Lidze Mistrzów zdecydowanie więcej się broniliśmy. Bardzo rzadko rywale pozwalali nam tworzyć jakieś akcje w tercji ataku. W związku z tym nasi napastnicy trochę "zapomnieli", jak grać forecheck oraz jak prawidłowo zachowywać się w tercji ataku. Później jednak doszliśmy do siebie i sądzę, że od początku drugiej odsłony byliśmy lepszą drużyną na tafli. Trzecia część gry była już zdecydowanie lepsza w naszym wykonaniu. Przeciwnik nie ruszał na nas tak agresywnie i cofnął się. Końcówkę już kontrolowaliśmy. Cieszę się, ponieważ chłopaki zdobyli trofeum, ale jutro już o tym zapominamy, bo zaczyna się liga -  zakończył spokojnym tonem trener GKS Tychy.

Mogę potwierdzić to, co powiedział mój przedmówca. Pierwsza tercja z naszej strony była bardzo dobra. Graliśmy szybko i agresywnie w tercji rywala. Nie zostawialiśmy wiele miejsca przeciwnikom. Jedyny problem polega na tym, że po pierwszej tercji to my powinniśmy byli prowadzić 2:1, a nie rywal - przyznał trener Robert Kalaber. - Różnica polegała na tym, że goście bardzo łatwo strzelali bramki. A my z kolei odwrotnie - ciężko napracowaliśmy się na tego jednego gola. Od drugiej tercji przeciwnik był lepszy, bardziej dokładny i mocniejszy na krążku. Tyszanie wygrywali pojedynki jeden na jeden i z tego wynikała ich przewaga. Przy trzeciej bramce podaliśmy krążek rywalom, tracąc gola po indywidualnych błędach. I od tego momentu, czyli od początku drugiej tercji i od wyniku 1:3 na lodzie była już tylko jedna drużyna. Natomiast my bardziej myśleliśmy o tym, jak wcześniej graliśmy. Po prostu takie mecze pokazują siłę GKS-u Tychy. Mają oni bardzo dobrą drużynę i dysponują doświadczeniem z Ligi Mistrzów. Dzisiaj byli lepsi i zasłużenie zdobyli trofeum. Gratulacje dla rywali - podkreślił trener Róbert Kaláber.

Źródło: www.jkh.pl




Autor: SRiWR 'OLZA'


  Design & Copyright © 2005 - 2020 OlzaNet
All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  
Aby ułatwić korzystanie z naszej strony internetowej, używamy plików cookies, które zapisywane są na Twoim komputerze. Jeżeli nie wyrażasz na to zgody, możesz zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji na temat plików cookies znajdziesz w Polityce Cookies OK

Polityka prywatności